Inwestycja na Nukufetau

Na Nukufetau powstaje nowa konstrukcja, która będzie chroniła mieszkańców atolu przed tropikalnymi burzami i sztormem.

Istniejąca do tej pory na Nukufetau ochrona okazała się zdecydowanie niewystarczająca (w marcu 2015 roku Tuvalu spustoszył cyklon tropikalny  Pam), dlatego powstała koncepcja zbudowania nowej, znacznie większej tzw. opaski brzegowej. Nowa konstrukcja ma mieć długość aż 500 m i będzie miała za zadanie chronić mieszkańców wiosek Aulotu i Maneapa na wyspie Savave.

Koszt projektu wyniósł 8 mln dol. i w całości został sfinansowany z budżetu ONZ. Budowę opaski brzegowej realizuje australijskie przedsiębiorstwo Hall Pacific, które specjalizuje się w adaptacji terenu do zmian klimatycznych. W pracach na miejscu zatrudnieni są także mieszkańcy Tuvalu, którzy przeszli odpowiednie przeszkolenie. Budowla ma być gotowa pod koniec 2016 roku.

nukufetau-works-tuvalu-600x338

Źródło: newswire.com.fj

Nowe lotnisko?

duty-free

Być może już niedługo taki widok będzie przeszłością. Międzynarodowe lotnisko w Vaiaku czeka bowiem rozbudowa i modernizacja.

W kwietniu br. Bank Światowy ogłosił, że dorzuci 2,88 mln USD do projektu pod nazwą The Tuvalu Aviation Investment Project, polegającego na modernizacji wysłużonego i niewielkiego jedynego międzynarodowego lotniska w kraju. Planowana jest modernizacja pasta startowego, instalacja nowych systemów kontroli ruchu, zakup nowego wozu strażackiego, ale przede wszystkim wybudowanie zupełnie nowego budynku terminala odpraw podróżnych.

Zgodnie z założeniami projektu poprawa ruchu lotniczego do Tuvalu powinna przełożyć się na liczbę turystów odwiedzających ten kraj. Trzymamy kciuki!

Źródło: Tuvalu airport upgrade gets more World Bank funding, Radio New Zeland, 5.04.2016.

Pasifika Festival

Kraje Południowego Pacyfiku mają swój festiwal. Duży festiwal. Co roku przyciąga kilkadziesiąt tysięcy uczestników, którzy w Auckland na Nowej Zelandii chętnie poznają kulturę krajów Polinezji i Mikronezji.

Organizatorem Pasifika Festival jest rada miasta, która zaprasza do udziału mieszkańców wysp Oceanii, aby zaprezentowali swoją kulturę – sztukę, taniec, muzykę i kuchnię. Wśród uczestników jest oczywiście też Tuvalu, które np. prezentuje narodowy taniec – fatele. Jednak w bogatym programie imprezy nie może zabraknąć specjałów lokalnych kuchni. W tym roku (festiwal odbywał się w marcu) Tuwalczycy przywieźli przepis na danie o nazwie tolo talo: z opisu na stronie festiwalu wynika, że jest to upieczone i potłuczone taro (inaczej kolokazja jadalna) podane z kremem kokosowym i rybą. Hmm, ktoś wie gdzie kupić kolokazję? 🙂

Poznajcie Davida Wilsona

Przeszukując sieć natrafiłem na blog bardzo bliźniaczy do mojego – www.tuvalu-odyssey.net. Australijczyk David Wilson spędził na Tuvalu jakiś czas jako turysta i wygląda na to, że na dobre zakochał się w tym kraju i jego mieszkańcach. Po powrocie do domu założył stronę, na której umieścił wszystkie zrobione przez siebie zdjęcia i filmiki (polecam jego przejażdżki rowerem), zamieszcza też wpisy na bieżące tematy dotyczące Tuvalu. Oczywiście szczególne zainteresowanie tymi wyspami wzięło się z zagrożenia zmianami klimatycznymi, autor ma więc nadzieję, że jego strona przyczyni się do podnoszenia świadomości społecznej dotyczącej losów Tuvalu.

Jego ostatnia notka (niestety z lutego – mam nadzieję, że jednak wróci do zamieszczania wpisów) dotyczy tego, że przed jedynym hotelem w tym kraju – Vaiaku Lagi Hotel – pojawiła się… plaża. Dotychczas budynek położony był na samym brzegu, a każda większa fala lub przypływ powodowały, że woda dostawała się do pokoi położonych na parterze budynku, nie mówiąc o większej burzy czy sztormach. Postanowiono więc, że należy znacznie poszerzyć plażę wydobywając piach z dna oceanu. Dzięki takiemu działaniu wybrzeże jest chronione przed falami i sztormem. Proces powiększania plaży pokazuje poniższy filmik (praca samotnej koparki jest sama w sobie fascynująca ;).

Thule i Tuvalu

ThuleTuvalu plakatPrzypadkiem trafiłem na dobrze zapowiadający się film dokumentalny o Tuvalu, niestety zobaczyć go jest sporym wyzwaniem – mi się póki co nie udało.

Z informacji zebranych w Internecie wynika, że film powstał w 2014 roku i jego reżyserem jest Szwajcar Matthias von Gunten. Autor zestawił opowieści o rodzinach z dwóch odległych krańców świata: mieszkańców osady Qaanaaq (dawniej Thule) na północnym krańcu Grenlandii oraz mieszkańców Tuvalu. Ci pierwsi utrzymują się z polowania na foki, jednak topnienie lodowca i zmiany klimatyczne powodują, że jest to coraz trudniejsze; ci drudzy mieszkają na wyspach coraz częściej zalewanych przez ocean, przez co życie tam staje się nie do zniesienia (niektórzy Tuvalańczycy już wyemigrowali do Nowej Zelandii).

Ciekawe, czy takie zestawienie historii o ludziach mieszkających na peryferiach globu zwyczajnie udało się reżyserowi i czy uniknął taniego filmowego sentymentalizmu i moralizatorstwa? Niestety wygląda na to, że bez kupienia DVD na Amazonie nie mam szans na zobaczenie go w sposób legalny, bo ThuleTuvalu oczywiście nie ma polskiego dystrybutora. Może ktoś z Was go jednak widział jakimś cudem i mógłby podzielić się w komentarzu swoimi refleksjami?

Tuvalu i Postcrossing

Czy znacie zabawę o nazwie Postcrossing? Polega ona na wysyłaniu kartek pocztowych z pozdrowieniami do różnych nieznanych nam osób. Ich adresy otrzymujemy losowo, kartki piszemy w języku angielskim lub takim, który wspólnie znamy z danym użytkownikiem. Od początku istnienia serwisu wysłano za jego pomocą ponad 36 milionów pocztówek (więcej o Postcrossingu przeczytacie tutaj). Okazało się, że również Tuvalu włączyło się w tę zabawę, na dodatek wykorzystując ją w edukacji dzieci w szkole podstawowej!

W 2010 roku wolontariusze z Tajlandii zainicjowali na Tuvalu projekt polegający na szerzeniu wiedzy o tym małym kraju i zagrożeniu, jakie dla niego niesie podniesienie wód oceanicznych. Z okazji Międzynarodowego Dnia Ziemi, wykorzystując platformę Postcrossing, wysłano dokładnie 422 kartki pocztowe z Tuvalu z pozdrowieniami i krótką informacją dotyczącą zmian klimatu. Projekt ten nazywał się „Send Tuvalu to the World„.

tuvalu-students

Rok później postanowiono włączyć w akcję dzieci z lokalnej szkoły podstawowej na Funafuti, a projekt nazwano „PLAY with EARTH”. Co tydzień otrzymane kartki pocztowe z jakiegoś jednego kraju, np. Japonii, były wstępem do nauki o danym miejscu. Z kolei pisząc wspólnie nowe kartki, które miały zostać wysłane do losowych osób, dzieci ćwiczyły język angielski. Oczywiście nie trzeba mówić, że dla nich otrzymywanie kartek z całego świata było niezwykle ekscytujące, a projekt pod kątem edukacyjnym okazał się ogromnym sukcesem.

IMG_3062 (1)

Realizację pomysłu powtórzono w 2014 roku, projekt tym razem nazwano „We Are One„. W akcji znów uczestniczyły dzieci na podobnych zasadach, co poprzednio. Pomagała w tym wolontariuszka z Tajlandii, Emily. Powstał nawet fanpage na Facebooku.

IMG_8782

Niestety nic nie wiadomo, aby pomysł powtórzono jeszcze ponownie. Emily musiała już wracać do domu, a konto Project_Tuvalu nie jest aktywne od roku.

PS. Na Tuvalu wysłano z z Polski dziewięć kartek, można je zobaczyć tutaj.

The most boring country in the world?

Przeglądając hasztag #tuvalu na Instagramie natrafiłem na ciekawą wymianę zdań pomiędzy turystą (Duńczykiem Henrikiem Jeppesenem, który obrał sobie za cel odwiedzić wszystkie kraje i terytoria zależne na świecie) a mieszkanką tego wyspiarskiego kraju. Henrik wyraził się bardzo niepochlebnie o Tuvalu, bo… się nudził. Poważnie.

Tuvalu. The most boring country in the world. This is their government building, the tallest building in the entire country. I spend hours cleaning my room at the only hotel in Tuvalu and couldn’t wait to leave. It is very safe and the people are friendly, but Tuvalu is one of my least favourite countries as there isn’t anything to do.

Jest to trochę dziwaczne, bo na jego miejscu, nawet jeśli nie chciałbym zwiedzać wysp czy poznawać miejscowych, to przynajmniej leżałbym plackiem na plaży z jakąś książką. Widocznie sprzątanie pokoju hotelowego było jedynym zajęciem, które potrafił wymyślić Henrik. Replika Tuwalanki była następująca:

I’m Tuvaluan and I’ll tell you it’s not boring if you socialise with people. Tuvaluans are very friendly, so I advise you if you go again (if you want too) try socialising and getting to know the country abit more. There’s HEAAAAPS to do, loads of events happening in the manepa (falekaupula) they do fateles (tradition dances) and alot of other things😊

Owszem, na Tuvalu nie ma typowych atrakcji turystycznych, trudno się jednak dziwić, skoro rocznie odwiedza ten kraj ok. 1200 osób (według danych na portalu WP.pl).

Nota bene – jak można pojechać na Tuvalu i nie pójść zobaczyć fatele?!